DYWIZJON 303 - BARDZO SUBIEKTYWNA ZAJAWKA

banerpng


Aby osłodzić sobie i wam gorzkie tygodnie, które ciągną się niemiłosiernie w oczekiwaniu na start kampanii 303 Squadron, postanowiliśmy trochę przybliżyć wam, o co tu dokładnie chodzi i dlaczego ta gra nie ma szans nie stać się hitem. Ok., może jako fan drugowojennej tematyki militarnej jestem trochę stronniczy, ale trudno. Jakoś muszę z tym żyć i spróbować wykrzesać z siebie resztki obiektywizmu. 303 Squadron już samym tytułem rozwiewa wszelkie wątpliwości i depcze z przytupem aurę tajemniczości. Znając tytuł nie trudno się domyślić, iż gra przedstawia losy polskich pilotów z Dywizjonu 303 im. Tadeusza Kościuszki. Gra przenosi nas do roku 1940, na brytyjskie niebo, gdzie w najlepsze trwa wielka niemiecka ofensywa powietrzna zwana potocznie Bitwą o Anglię, której celem było zmiękczenie brytyjskiej obrony powietrznej przed planowaną przez Niemców inwazją morską o kryptonimie Lew Morski. W tej trwającej oficjalnie blisko trzy miesiące (zależy kogo pytacie, część twierdzi, że trwała już od lipca) nieustannej powietrznej kampanii udział wzięło blisko 150 polskich pilotów walczących zarówno w dywizjonach brytyjskich, jak również czterech polskich, walczących u boku anglików. 


Dogfight_Production-930x620jpg  

Dywizjon 303 to bez wątpienia jedna z najlepszych gier taktycznych/strategicznych, w jakie dane mi było do tej pory grać. Wymagająca, dynamiczna, zmuszająca do ciągłego kontrolowania wydarzeń na planszy, a przede wszystkim łapiąca już od początku rozgrywki za gardło i dusząca z rundy na rundę coraz mocniej. Nie wybacza błędów, nie pozwala złapać oddechu. Cały czas czujesz presję zbliżającego się nieuchronnie końca i tylko niekonwencjonalnym manewrom i odrobinie szczęścia będziesz mógł zawdzięczać swoje przetrwanie. Nie raz o przetrwaniu nie będzie mowy, niektórych pilotów będzie trzeba poświęcić, aby móc myśleć o wykonaniu zadania i daniu odporu przeważającym siłom niemieckim. Gra jest stuprocentową kooperacją. Każdy z graczy wybiera pilota, którego będzie prowadził. W niektórych scenariuszach decydujemy również, jacy piloci znajdą się w rezerwie. Oni w razie poniesionych przez nas strat w walce powietrznej, będą w stanie poderwać do lotu swoje maszyny i uzupełnić braki. Bardzo ciekawym aspektem jest to, iż wszyscy piloci w grze to rzeczywiści polscy piloci walczący w Bitwie o Anglię. Dodatkowym smaczkiem są indywidualne umiejętności każdego z pilotów. Każdy z nich cechuje się czymś innym, a cechy te w dużej mierze wzorowane są na prawdziwych zachowaniach i umiejętnościach poszczególnych lotników biorących udział w prawdziwych walkach w 1940 roku.


plansza_1png  

Gdy mamy już ustalone co i jak z pilotami, przychodzi czas na wybór scenariusza, który będziemy rozgrywać. Tu warianty mamy dwa albo gramy pojedyncze scenariusze, albo całą kampanię, która ściśle łączy poszczególne wydarzenia i na przykład zestrzeleni piloci, nie będą mogli brać już udziału na dalszych etapach kampanii. Odnośnie samych scenariuszy tu mamy również ogromne pole do popisu i możemy znaleźć to, co akurat nas interesuje. Mamy tu do czynienia z obroną lotnisk, czy choćby samego Londynu przed niemieckimi bombardowaniami, osłaniamy poruszające się po kanale La Manche konwoje lub na przykład jesteśmy osamotnionymi pilotami próbującymi się przebić przez chmary niemieckich myśliwców w drodze powrotnej znad okupowanej Francji. W każdym scenariuszu przewaga Luftwaffe jest przytłaczająca. Zazwyczaj już na starcie mamy rozsiane po całej planszy kilka eskadr, z którymi musimy walczyć. Wybieramy kolejność i miejsca potyczek i ruszamy do boju. Dodatkową atrakcją, jaką zapewnia nam gra, są wydarzenia specjalne. Każdy scenariusz trwa określoną ilość rund, a niektóre z rund okraszone są losowo dobieranymi kartami wydarzeń, które w odpowiednich momentach odsłaniamy i wykonując zadania na nich zawarte, otrzymujemy medale, które w dalszej części gry możemy wykorzystać, aby się trochę wspomóc. Wydarzenia są świetne. Nie ma tu banalnych rzeczy. Wyobrażacie sobie zadanie, w którym dołącza do was brytyjski oficer oceniający wasze zdolności bojowe, którego nie dość, że musicie niańczyć w ogniu walki i nie pozwolić Niemcom go zestrzelić, to jeszcze dodatkowo wymaga on od was określonej liczby zestrzeleń w odpowiednim zasięgu od niego, aby mógł je wszystkie potwierdzić i zaraportować do sztabu. Mistrzostwo świata w upierdliwości.


spodekJPG  

Rozgrywkę rozpoczynamy z określoną ilością kart na ręku. Następnie dobieramy dwie kolejne, jednak nie jest to takie proste, jakby się mogło wydawać. Każdy pilot ma swój limit, który również niestety nie jest stały. Limit kart na ręku określa wskaźnik amunicji na planszy gracza i z każdą potyczką się on zmniejsza. Dodatkowo przyjmując obrażenia od myśliwców Luftwaffe, również narażamy się na jego zmniejszenie. Gdy wskaźnik zejdzie do zera nie dość, że na naszym ręku będzie śmiesznie mała ilość kart, ale przede wszystkim nie będziemy mogli atakować już wroga. Pozostanie nam jedynie wspieranie towarzyszy broni lub wycofanie się na nasze lotnisko w celu uzupełnienia amunicji i naprawy maszyny. Jednak gdy karty mamy i możemy normalnie podjąć walkę, runda przebiega w bardzo interesujący sposób. Rozpoczynamy od ruchu, a ten przebiega dwuetapowo. Każdy myśliwiec RAF porusza się o jedno pole i to jest ruch bazowy. Dodatkowo mamy możliwość odrzucić jedną z naszych kart, aby wykonać ruch dodatkowy. W przeznaczonym do tego obszarze każda z kart posiada oznaczenie pokazujące wartość ruchu od 1 do 3. Określa ono, ile dodatkowo pól możemy się przemieścić. Problem jest taki, iż zazwyczaj najdalej pozwalają przemieścić się nam karty, które mają wyjątkowo dobre zdolności bojowe, a odrzucenie ich może w znacznym stopniu utrudnić nam zbliżającą się potyczkę z wrogiem. Tu musimy podjąć rozważną decyzję. Gdy na jednym polu skrzyżują się drogi nasze i przeciwników, następuje walka. Na wstępie decydujemy czy chcemy wykorzystać umiejętność specjalną naszego pilota, jeżeli nie, otwierają się przed nami dodatkowe możliwości. Jednak walka powietrzna w tej grze to już zupełnie inna fascynująca historia.


Koci symbolepng  

Każda walka inicjowana przez nas dzieli się na dwie fazy atak RAFu oraz kontratak Luftwaffe. W przypadku ataku naszych myśliwców każdy z graczy posługuje się dwiema dedykowanymi Brytyjczykom kośćmi. W niektórych przypadkach, rezygnując z wykorzystania umiejętności specjalnej swojego pilota, gracz będzie miał możliwość wymiany jednej ze swoich kości na kość specjalną. Jest ona wyjątkowo mocna, gdyż w przypadku wyrzucenia Sukcesu my decydujemy, jaki akurat wypadł symbol, co może zdecydowanie pomóc nam w walce, jednak kość ta posiada też ścianki, które symbolizują Niepowodzenie w wykonywanej przez nas karkołomnej ewolucji. Nie dość, że nic nie zyskujemy, to na dodatek uszkadzamy jeszcze naszą maszynę i otrzymujemy dwa obrażenia. W naszej fazie walki wykonujemy rzut oboma kośćmi, a następnie przechodzimy do pierwszego ataku. Zagrywamy kartę z ręki, a następnie dokładamy na nią jedną z naszych kości. Dobieramy to w sposób adekwatny dla sytuacji podczas walki w zależności, jakie symbole są nam potrzebne. A tych mamy trzy. Trafienie, które zadaje obrażenia przeciwnikowi, Unik, który pozwala nam umknąć przed kulami wroga, jeżeli akurat na kościach Luftwaffe wypadnie trafienie oraz Manewr, który to wprowadza wroga tak bardzo w osłupienie, iż się on rozprasza i traci możliwość wykonania jakiejkolwiek akcji w kolejnej turze. Jest to szczególnie istotne w przypadku walki z bombowcami, które mają nas gdzieś i prą prosto na swój cel. Jest to świetna metoda na ich spowalnianie, do momentu, gdy uporamy się z eskortą myśliwską i zabierzemy się za ich likwidację. Zarówno karty, jak i kości dysponują takimi samymi symbolami, jednakże same symbole to nie wszystko. Na każdej karcie mamy również umiejętność specjalną i za posiadanie odpowiednich symbolu lub ich kombinacji, otrzymujemy konkretne premie, które mogą zaważyć na losach potyczki. Po zagraniu pierwszej karty zagrywamy kolejną i dokładamy na nią druga naszą kość. To od nas zależy czy dobijemy obecnego przeciwnika, czy rzucimy się na kolejnego. Jeżeli wybieramy nowego, to ten zestaw karty i kości rozpatrujemy od zera, natomiast gdy decydujemy się na kontynuację walki z tym samym przeciwnikiem, możemy w walce wykorzystać również symbole z pierwszego etapu. Oczywiście musimy dbać nie tylko o atak, ale również o obronę. Niemcy też mają swoje kości, którymi mogą zadać nam obrażenia, wykonać unik lub najzwyczajniej w świecie skontrować nasz manewr. W momencie, gdy nasz atak na danym polu się kończy, do gry wkraczają Niemcy. Każdy niezwiązany przez nas walką myśliwiec wykonuje kontratak. Rzut kośćmi i rozpatrzenie wyniku. Ale to nie wszystko, w grze akurat walka powietrzna jest naprawdę rozbudowana.


Kartypng   

Same kości i karty nie robiłyby aż takiego wrażenia, ale tu mamy do czynienia z jedną rzeczą, która jest świadectwem tego, że Dywizjon 303 to stu, a nawet dwustuprocentowa kooperacja. Zarówno w przypadku ataku, jak i obrony gracze mogą wspierać się wzajemnie. Wszystkie karty posiadają nadrukowane dodatkowe symbole ataku i obrony, służące wyłącznie wsparciu innych. W przypadku ataku gracz prowadzący walkę może otrzymać od jednego ze współgraczy dodatkową kartę z określonym symbolem, który akurat jest mu potrzebny do zadania finalnego obrażenia, lub zebrania setu określonych symboli. W przypadku obrony przed Luftwaffe każdy z graczy może wykorzystać jedną ze swoich kart w celu obrony i redukcji zadawanych przez Niemców obrażeń. Ścianki z trafieniami na kościach Luftwaffe posiadają dodatkowe małe symbole. Jeżeli zagramy kartę z identycznym symbolem, możemy takie trafienie po prostu zignorować. Zasada jest jedna. Wsparcia może udzielać tylko inny pilot toczący walkę na tym samym polu planszy. A jest to bardzo istotne, gdyż pomimo obecności kilku graczy, gra czasami wymaga od nas podzielenia naszych sił i ruszenia osobno na dwie, trzy inne niemieckie eskadry. Jest to świetne rozwiązanie wznoszące kooperację na inny poziom. Nie dość, że musisz towarzyszyć swojemu koledze, aby go wesprzeć, to wsparcie też wymaga od ciebie poświęceń. Chcąc ratować skórę towarzysza broni, będziesz nieraz musiał poświęcić tak potrzebne w walce karty. Oczywiście nie tylko my atakujemy, również Luftwaffe kończąc ruch na naszym polu i mając jeszcze dostępne punkty akcji, przeprowadza atak. Odbywa się on na bardzo podobnych zasadach, co opisane wcześniej i również może zostać uniknięty dzięki symbolom na kartach. Co jeszcze w przypadku walki daje bardzo fajne odczucia? Obrażenia zadawane przeciwnikom. Z myśliwcem idzie całkiem łatwo. Gdy wpadnie na ciebie ME 109, problemu nie ma. Jedno trafienie i już za nim ciągnie się smuga dymy. Z bombowcami sytuacja wygląda inaczej. Nie każdy wystarczy razić pojedynczymi pociskami. Część samolotów musi otrzymywać obrażenia w określonej kolejności, a żeby tego było mało, w niektórych przypadkach, aby zadać jedno obrażenie trzeba zanotować dwa trafienia w jednym etapie potyczki. Trzeba się trochę nagimnastykować, aby to wykonać mając zaledwie jedna kość i jedną kartę, ale jest to możliwe. Sam się o tym przekonałem. Mamy również oczywiście także możliwość odskoczyć od przeciwnika, odrzucając kartę i wycofać się, aby przegrupować siły, uzupełnić zapasy i ruszyć ponownie do walki.


pudelko gotowe 3D lezacejpg  

Ogólnie grę można podsumować jednym stwierdzeniem, „Taktyka ponad wszystko”. Gra wymaga od nas bardzo wiele, ale równie wiele daje od siebie. Musimy cały czas kontrolować sytuację na planszy. Pilnować ruchów przeciwnika, cały czas kontrolować pozycje naszych towarzyszy. Cierpimy na niedobór kart i akcji w obliczu przeważających sił wroga. Mamy bardzo limitowane odwody czekające na lotniskach. Przeciwnicy każdy nasz atak kontrują, myśliwce wiążą nas walką, bombowce mkną nad wyznaczone cele, a nas jest w powietrzu tylko kilku. Dywizjon 303 to pełnoprawna strategia. Gra zapewnia naprawdę masę emocji, a godziny przy planszy lecą niepostrzeżenie. Macie prawdziwe poczucie, że wynik walki zależy od waszej współpracy, a każdy wasz błąd, każda nietrafiona decyzja, będą najprawdopodobniej tragiczne w skutkach. Akcje w stylu Top Gun i samotny pilot pokonujący dziesiątki przeciwników w pojedynkę tutaj też są… przez jakieś pół tury, a potem wraki ich maszyn błyskawicznie płoną, rozświetlając nocne niebo nad brytyjskimi polami. My, a właściwie chyba głównie ja, czekamy na start kampanii. Ten tytuł jest na chwilę obecną połączeniem chyba wszystkiego, czego wymagam od gry idealnej. Oczywiście jest to opinia bardzo subiektywna, ale gdybyście mieli okazję dorwać prototyp i zagrać w niego choćby pół godziny, na 99% gra by was zauroczyła. Śledźcie na bieżąco stronę gry oraz jej fanpage. Pojawia się tam coraz więcej ciekawostek i szczegółów. Wkrótce będziemy też śledzić na KS pasek poziomu ufundowania. Hobbity.eu made my day ;-)


wrpng