FOTORELACJA - PLANSZÓWKI W SPODKU 2020 3. EDYCJA

banerpng


Nie minął nawet tydzień od naszej ostatniej wizyty na Śląsku, a już przyszło nam po raz kolejny ruszać w drogę na południe Polski. Tydzień temu Chorzów i PortalCon12, teraz przyszła pora na jedną z naszych ulubionych planszowych imprez, katowickie Planszówki w Spodku organizowane przez niezawodne Ludiversum. Wcześniejszy wypad z pracy i w piątkowe popołudnie ruszamy do Spodka. Kilka godzin w samochodzie, tradycyjne staropolskie jadło w trasie w postaci McDonald'a i prawie o północy meldujemy się w końcu w hotelu. Nie ma czasu do stracenia, trzeba się kłaść, żeby w sobotę być w pełni sił już od samego rana.


Sobotni poranek w Katowicach wita nas tradycyjną polską zimą, jak to przystało na pierwsze dni lutego.


1jpg2jpg  

W Spodku już od bladego świtu robione były ostatnie szlify na przygotowanych stoiskach. Wszyscy się uwijali jak w ukropie, aby o 10:00, gdy wrota otworzą się dla graczy, wszystko było przygotowane na 100%.


4JPG
5JPG
3JPG


Już o 10:00 było widać, że frekwencja na trzeciej edycji Planszówek w Spodku dopisze. Od rana niezmierzone rzesze graczy ruszyły pomiędzy stoiska i stoły, aby zapoznać się z gorącymi nowościami, które przygotowali przybyli na imprezę wydawcy.


6jpg
7JPG


A podczas tej edycji było naprawdę w czym wybierać. Pojawiły się praktycznie wszystkie wydawnictwa ze swoimi sztandarowymi produktami. Można było zagrać w dobrze znane tytuły, które miały niedawno swoje premiery, jak również można było przetestować całą masę tytułów, które jeszcze nie za bardzo miały szansę trafić do szerszego grona odbiorców. 


8JPG
9JPG
10JPG
10AJPG
11JPG
12JPG


My oczywiście nasze kroki skierowaliśmy głównie w stronę tytułów, które póki co nie leżą na sklepowych półkach. Nie ma to, jak sobie po raz kolejny zagrać i obmacać tytuł, na który się czeka z przedsprzedaży albo wspieraczki. Na pierwszy ogień poszedł Rebel, gdzie oprócz dwóch bestsellerów ostatnich tygodni Everdell oraz Hogwarts Battle, można było nacieszyć się Sanctum i Black Angel.


13JPG
13BJPG
14JPG


Na stoisku Portalu bezapelacyjnie królowała gorąca premiera sprzed tygodnia, Ishtar. Gdyby nie spodek, to mielibyśmy okazję w końcu nasz egzemplarz rozpakować i na spokojnie ograć, a tak musi on trochę poczekać.


15JPG


Phalanx z kolei prezentował nowe dzieło Martina Wallace'a. Niestety nie mieliśmy czasu, aby tym razem na spokojnie zagrać i jak dalej tak pójdzie, to przyjdzie nam chyba poczekać na nasz egzemplarz z KS'a, żeby dopiero w końcu bezstresowo pograć.


16JPG


Czacha Games dumnie prezentowało takie nowości jak W Pogoni za Szczęściem, Feudum oraz Space Gate Odyssey. Nam jednak w oczy szczególnie wpadł Skytear, którego przedsprzedaż już na dniach rozpocznie się na stronie wydawnictwa i to z przytupem. Nie tylko podstawka, ale również cztery dodatki w polskiej wersji językowej trafią od razu do przedsprzedaży i to podobno w całkiem niezłej cenie. Już zacieramy ręce, aby dłużej poobcować z planszówką inspirowaną grami MOBA.


19JPG
17JPG
18JPG


Stoisko Fishbone Games biło nas po oczach dwoma tytułami, które wywoływały ślinotok. Oczywiście Tiny Epic Mechs, w który się ostatnio zagrywamy, ale chyba nawet większych palpitacji serca powodował widok Maracaibo, na które już nie możemy się doczekać.


20JPG


U Galakty tym razem król był tylko jeden, Catan Gwiezdni Osadnicy i musimy przyznać, że prezentował się naprawdę dobrze.


20AJPG


Last but not least, jak to mawiają... Lacerta, która przyciągała graczy jak magnes swoimi trzema sztandarowymi zapowiedziami na 2020. Nowy Azul Letni Pawilon, Pracownia Snów oraz Spirit Island to tytuły, nad którymi nie można przejść obojętnie. My jesteśmy na 100% pewni, że jak tylko pojawi się polska edycja Spirit Island, to gra będzie musiał znaleźć swoje miejsce w naszej kolekcji. Jest po prostu świetna.


20BJPG
20CJPG


Jednak nie wszystko kręciło się wokół dużych wydawnictw. W Spodku można było zagrać w całą masę prototypów jak choćby zapowiadający się bardzo interesująco Dungeon Forge, czy ufundowane bez najmniejszych problemów Glory.


22JPG
21JPG


Nas jednak na pół dnia do stołów przykuły głównie dwa tytuły, które pozostawiły po sobie bardzo dobre wrażenia. Pierwszym z nich było Ostium, czyli bardzo nietypowy deckbuilder. Tu nie ma powielanego po tysiąckroć schematu, zagrywam, kupuję, odrzucam. Tu każda karta się liczy, a ich zagrywanie to nie tylko rzucanie najsilniejszych kart na oślep. W Ostium każda zagrana na stół karta, pełni swoją rolę. Istotny jest układ zagranych na obszar gry kart, gdyż oddziałują one na siebie nawzajem, odpalają dodatkowe premie oraz przekierowują energię portali, o które toczymy zażarte walki z przeciwnikiem. Dodatkowo jest tu jeden element, który pokochaliśmy. Nie tasujemy stosu kart odrzuconych. Odrzucamy karty, układając je w wybranej przez nas kolejności, a gdy nasza talia się wyczerpie, po prostu odwracamy stos kart odrzuconych i mamy gotową talię. Świetnie pozwala to planować budowę ręki na kilka kolejnych tur, aby wykorzystać maksymalnie potencjał posiadanych kart. Naprawdę dawno nie graliśmy w tak ciekawą karciankę. Marek i Wojtek zrobili kawał dobrej roboty.


23JPG
24JPG
25JPG


Drugą grą, gdzie wsiąknąłem na dobre dwie godziny, było Sacco di Roma. Przez grubo ponad dwie godziny toczyliśmy epicką walkę o dominację w basenie Morza Śródziemnego w złotych wiekach Renesansu. Gra będzie poddana jeszcze kilku drobnym szlifom, jednak już teraz pozwala poczuć się jak jeden z ówczesnych władców. Sacco di Roma to kwintesencja strategicznej gry wojenno-ekonomicznej. Nie ma zbytniego rozdrabniania się ze zbieractwem surowców. Tu liczy się tylko gotówka i siła militarna, takie przeniesienie Total War na planszę. Bardzo prosta i przystępna mechanika, która jednak pozwala na bardzo duże pole manewru, jeżeli chodzi o planowanie swojej strategii. Do wszystkiego, co dzieje się na planszy dorzućmy jeszcze karty oraz bardzo istotną grę nad stołem, intrygi, sojusze i zabójstwa, a dostaniemy grę kompletną. Dodatkowo rewelacyjnie działa system Konklawe, gdzie kardynałowie głosują i jeden z graczy może zostać Papieżem oraz objąć w dowodzenie nie tylko swoje jednostki, ale również wojska Państwa Kościelnego... biada temu, kto zaatakuje, ekskomuniki posypią się gęsto. Grało się w ten tytuł rewelacyjnie.


26JPG
27JPG
28jpg


Jednak niektórzy, zamiast grać, biegali po spodku ze swoimi nowymi zabawkami ;-) Paulina cały dzień taszczyła swoje nowe nabytki. Kamera, miktofon i statyw ją przeciążały, ale dzielnie znosiła trudy reporterskiej roboty i już wkrótce chyba co nieco z tego zobaczymy. Pora bloga rozbudować chyba o kanał na YT w 2020.


25AJPG


Nim się obejrzeliśmy, cały Spodek wypełnił się niezliczoną ilością graczy i nie ma mowy, aby rekord frekwencji nie został pobity.


29JPG
30JPG
31JPG
32JPG
33JPG


Na graczy czekały nie tylko nowości wydawnicze przygotowane przez wydawców, ale również bardzo pokaźnych rozmiarów wypożyczalnia, gdzie można było znaleźć świetne tytuły.


34JPG


Czekały również tytuły, które póki co jeszcze nie pojawiły się w planach wydawniczych rodzimych wydawców. Boardzilla, Stowarzyszenie Trzy Plansze oraz Stowarzyszenie Gier Planszowych Gambit przygotowały dla graczy strefę z wyjątkowymi grami zagranicznymi, wśród których można było znaleźć między innymi Men at Work, Papillon czy Dune.


38JPG
39JPG
39AJPG


Nie zapomniano również o najmłodszych, dla których przygotowaną specjalną strefę gier rodzinnych, gdzie królowały trochę lżejsze tytuły.


40JPG
41JPG


Nie samymi planszówkami Spodek jednak żył w ten weekend. Fani RPGów, ASG, gier terenowych i wszelkiej innej okołoplanszówkowej rozrywki również mogli coś dla siebie znaleźć.


35JPG
37JPG


Czym byłby dobry konwent bez zakupów? W Spodku można było nabyć się tylko gry. Nic nie stało na przeszkodzie, aby zaopatrzyć się w akcesoria do gier, różnorakie gadżety, koszulki i nie tylko.


44JPG
43JPG
42JPG


Dla nas ten dzień był bardzo intensywny, gdyż na Spodek mieliśmy tylko sobotę. Musieliśmy jakimś cudem w jeden dzień zobaczyć wszystko, co chcieliśmy. Trochę zabrakło czasu, aby pograć we wszystko, ale najważniejsze, że udało się wygospodarować, chociaż ten jeden dzień, aby spotkać się ze znajomymi, porozmawiać, poczuć tą genialną atmosferę i rozerwać. 

Łukasz i ekipa Ludiversum robią na prawdę kawał dobrej roboty i z edycji na edycję widać, że idzie to w jak najlepszym kierunku. Planszówki w Spodku na dobre zagościły na planszowej mapie Polski i w sercach graczy. Tak trzymać!!!


45jpg


Piękny sobotni wieczór, jednak nadeszła pora, aby wracać. Żałujemy, że nie mieliśmy okazji pojawić się również w niedzielę, bo widząc fotki w internetach, było równie genialnie, jednak organizm domaga się odpoczynku. W niecały tydzień zrobione blisko 2000 kilometrów w pogoni za planszówkami, a przecież człowiek jeszcze normalnie pracuje i ma inne "standardowe" obowiązki. Warto było przyjechać, jednak cieszymy się również na myśl o chwili odpoczynku. Na szczęście kolejny weekend spędzamy na miejscu w Bydgoszczy, gdzie Centrum gier Pegaz organizuje już 70. Noc Planszówek.


Weekend minął, Planszówki w Spodku są już historią, a my już nie możemy się doczekać kolejnej edycji. Do zobaczenia.