OCALENI

banerpng

Autor: GREGORY OLIVER, MIGUEL COIMBRA

Wydawca: REBEL

Ilość graczy: 2 - 4

Przybliżony czas gry: 25 minut / na jednego gracza


Z racji mojego zainteresowania, oprócz gier planszowych, także survivalem i preperingiem, widząc w jednym za sklepów internetowych grę wpisującą się idealnie we wszystkie kategorie z powyższych, wiedziałem, że nie mogę sobie jej odpuścić. Tak oto wpadła w moje ręce gra Ocaleni.

Już odbierając paczkę czujemy po wadze opakowania, że dostajemy grę wypakowaną na maxa. Zawartość pudełka na początku nas przytłacza. Kilka plansz, setki żetonów zasobów, zwierząt, wyposażenia, ocalonych, pomieszczeń. Masa kart wydarzeń oraz bohaterów. Po prostu wszystko czego dusza zapragnie.


50337825_1138324513007403_2072881449047949312_njpg


Gra przenosi nas w czasy postapokaliptyczne. Na świecie zostało kilkadziesiąt tysięcy ludzi, którzy walczą o przetrwanie. Każdy z graczy otrzymuje na własność schron, który następnie może rozbudowywać, a następnie obsadzać ocalonymi ludźmi w celu otrzymania różnego rodzaju benefitów. Dostajemy również grupę śmiałków, która będzie dla nas zdobywała wyposażenie, materiały niezbędne do rozbudowy schronu, czy naprawy wyposażenia, ratowała błąkających się po świecie ludzi oraz zdobywała dla wszystkich mieszkańców schronu wodę oraz pożywienie, plądrując opuszczone lokacje lub polując na zmutowane zwierzęta. Możemy oczywiście również toczyć pomiędzy sobą walkę przejmując nawzajem swoje zasoby. Biada temu, kto zaniedba choćby jeden element. Nie dbasz o poziom promieniowania – po Tobie. Nie masz pożywienia i wody dla mieszkańców swojego schronu – po Tobie. Nie masz niezbędnej do walki amunicji – po Tobie. Nie rozwijasz schronu i jego pomieszczeń – po Tobie. Gra wymaga podejmowania wielu decyzji, zarówno podczas odkrywania zewnętrznego świata, jak również podczas rozbudowy swojego azylu. Nie można na chwilę zapomnieć o balansie pomiędzy wszystkimi aspektami sztuki przetrwania.


50127146_1138324499674071_7307387486886428672_njpg


Żeby nie było tak cudownie, na tym pięknym obliczu, jakim jest wydanie i wrażenia z gry, pojawiają się dwie rysy, przez które gra jest jedynie bardzo, bardzo dobra, a nie genialna, idealna itp. Po pierwsze instrukcja. Gra nie jest najłatwiejsza, szczególnie z początku, a instrukcja jeszcze to pogarsza. Na bank była redagowana i autoryzowana przez jakiegoś zawianego stażystę po weekendowym melanżu. Opisy akcji, przedmiotów, rozstawienia i rozgrywki są rozrzucone wszędzie. Zdjęcia je obrazujące pojawiają się na losowych stronach, bez żadnej logiki i nie sąsiadują w ogóle z opisami. Instrukcja każe Ci coś zrobić lub rozstawić, gdy już to zrobisz, kilka stron dalej wyprowadza Cię z błędu informując, iż przy dwóch czy trzech graczach powinno to wyglądać inaczej. Myślałem, że trafi mnie szlag, ale przetrwałem i było już tylko lepiej. Po kilku rozgrywkach instrukcja nie jest w ogóle potrzebna. Gra staje się bardzo intuicyjna. Drugą rysą są figurki postaci. Przy całej okazałości wydania, bogactwie elementów, klimatycznej grafice, średnio wykonane drewniane pionki a’la te do Carcassonne wyglądają po prostu słabo i psują trochę ogólne wrażenie. Są to jednak drobiazgi, z którymi można żyć i gdyby nie które, przynajmniej dla mnie, jak również podejrzewam masy graczy z łezką w oku wspominających pierwsze dwa komputerowe Fallout’y, gra by spokojnie mogła walczyć o ocenę 7/6. Z czystym sumieniem możemy ją polecić.

CO NA TAK:
- świetna opracowana mechanika
- wymagająca strategicznego myślenia
- bardzo klimatyczna

CO NA NIE:
- trochę nieprecyzyjna i nielogiczna instrukcja
- mało estetyczne pionki

OCENA: 5/6





wrpng