PATCHWORK DOODLE

banerpng

Autor: UWE ROSENBERG

Wydawca: LACERTA

Ilość graczy: 1 - 6

Przybliżony czas gry: 20 minut


Historia zaczyna się tak. Rynek utonął w grach z mechaniką Roll&Write, czyli rzucasz kostką i rysujesz. Facebook spłynął zdjęciami z rozgrywek, a mnie przeszedł zimny dreszcz. Wrrr, ja i rysowanie? Nieee! Przed oczami stanęły mi lekcje plastyki i techniki w podstawówce. Koszmar malowania szlaczków, kotków, piesków, brył geometrycznych i innych dziwactw, które wymagają choć odrobinę stabilnej ręki, wyobraźni przestrzennej i wyczucia estetyki. Nigdy nie zapomnę rysunku technicznego, o zgrozo śniło mi się to po nocach. Myślę, że z ilości zmarnowanych kartek mógłby powstać mały zagajnik. Tak jestem kompletny beztalenciem plastycznym, a zabawa w dopasuj 5 elementów, kończyła się zawsze tym, że tworzyłam własne wzory np. gwiazdko-kółko, bo przecież gwiazdka nie pasowała w miejsce kółka, ale kto powiedział, że nie można wepchnąć jej tam na siłę. Mała despotka. Jak to nie pasujesz? Masz tam wejść i koniec! Więc wyobraźcie sobie jakie musiało być moje nastawienie, gdy zobaczyłam Patchwork Doodle. Spojrzeliśmy na siebie z Łukaszem i chórem odpowiedzieliśmy NIE, ale coś we mnie drgnęło. Ej, przecież to Patchwork, to musi być dobre. Tak się złożyło, że wpadając do Pegaza po odbiór gier na naszą akcję charytatywną zobaczyłam Patchworka na półce. Po dłuższej chwili zastanowienia stwierdziłam, a co tam, do odważnych świat należy. Dzięki uprzejmości chłopaków z Centrum gier Pegaz otrzymaliśmy egzemplarz do przegrania i recenzji. Skoro już powiedzieliśmy A to trzeba teraz przejść do B. Zabieramy się za rozgrywkę.



IMG_20190704_183406jpg  

Zaglądamy więc do pudełka, a w środku instrukcja, kostka, pionek, zestaw uroczych kredek, notatnik i karty. Małe kompaktowe opakowanie w sam raz na podróż, albo chłodne jesienne wieczory. Na czym polega rozgrywka? Na rysowaniu skrawków materiału w taki sposób, aby pokryć jak największą część deski kreślarskiej. Przypomina to trochę rysowany Tetris. Zaczynamy od potasowania wszystkich kart skrawów. Układamy z nich stos i kładziemy na środku stołu. Pobieramy 8 kart i rozkładamy dookoła awersem do góry. Pionek stawiamy między dwoma dowolnymi kartami, a kostkę kładziemy w pobliżu. Teraz każdy dostaje po jednym arkuszu i kredce. Żółte karty to karty startowe, każdy losuje jedną z nich, a następnie rysuje skrawek na swojej planszy. Zasady nanoszenia wzorów są bardzo proste. Rysujemy najpierw obwód figury, a następnie go wypełniamy w dowolny sposób, jest to ważne żebyśmy dokładnie wiedzieli, które pola zostały zakreślone, a które są jeszcze puste. Oczywiście wiadomo, wzory nie mogą na siebie nachodzi, ale możemy rysować jej w dowolnym rzucie. Ważne, nie oszukujemy. Nie myśl o tym, aby zmazać to co wcześniej namalowałeś. Skrawki nie muszą się stykać, ale w sumie jak chcesz wygrać to jednak powinny. Przejdźmy do samej rozgrywki, która ni jak się ma do oryginalnego Patchworka. Ok, mamy skrawki materiału i planszę 9x9, to tyle. Cała reszta to coś zupełnie innego. Nie ma kupowania skrawków, nie uświadczycie guzików, klepsydr. To coś zupełnie nowego.

IMG_20190704_180757jpg              

Cała gra trwa trzy rundy, z których każda składa się z sześciu tur oraz punktacji cząstkowej. Rzut kostką będzie decydował, z której karty będziemy rysować wzór. Wygrywa ten kto zdobędzie najwięcej punktów. Na początku każdej rundy po rzucie kostką poruszamy pionek o tyle kart, ile oczek wypadło na kości. Poruszamy się oczywiście zgodnie z ruchem wskazówek zegara. Gdy pionek zatrzyma się na odpowiedniej karcie, wszyscy przystępujemy do rysowania wskazanego wzoru. Rysowanie skrawka jest opcjonalne, zawsze można spasować. Możemy również pobawić się kartami, przekręcać je tak, aby wspomóc swoją wyobraźnie przestrzenną, której ja np. nie posiadam. Ogólnie na brak wyobraźni nie narzekam, ale ta przestrzenna raczej nie była mi pisana. Tak więc możliwość obracania kart jest jak dla mnie strzałem w dziesiątkę. A i jeszcze jedno. Możemy również narysować odbicie lustrzane wzoru, poziom hard. Warto wspomnieć również o tym, ze na swoim arkuszu mamy do dyspozycji cztery akcje specjalne, których możemy użyć raz w ciągu całej gry. Są to, przecięcie dowolnego wzoru i jego częściowe narysowanie, dostęp do skrawka 1x1, czy choćby możliwość wyboru karty sąsiadującej z pionkiem. Czwartą akcją, jest duplikacja jednej z trzech wspomnianych akcji. W momencie, gdy wszyscy skończyli rysować bieżący wzór, należy odrzucić kartę ze skrawkiem i rozpocząć kolejną turę. Po zakończeniu sześciu tur w rundzie, czyli w momencie gdy na stole zostają tylko dwie karty, przechodzimy do podliczenia punktacji cząstkowej. Punkty naliczane są za dokładnie jeden prostokąt stworzony z wypełnionych konturów. Największy kwadrat w tym prostokącie daje tyle punktów z ilu pól się składa. Każdy dodatkowy wiersz lub kolumna w tym prostokącie daje jeden dodatkowy punkt. Każdy zapisuje swoje punkty na arkuszy przy odpowiednim numerze rundy.


IMG_20190704_183122jpg


Rozpoczynając nową rudę musimy pamiętać o tym, aby pozostałe dwie karty przesunąć przed pionek, będą one stanowiły dwie pierwsze karty w okręgu podczas kolejnej rundy. Dobieramy następnie sześć nowych kart i dokładamy na stół dopełniając okrąg. W ostatniej turze gry, czyli szóstej turze trzeciej rundy nie rzucaj kością. Zamiast tego, każdy może narysować jeden z pozostałych na stole trzech skrawków. Gdy już zakończymy trzecią rundę, nasza gra dobiega końca. Należy zliczyć wszystkie puste pola, których nie udało się zamalować. Niestety te dadzą nam punkty ujemne. Podliczamy wszystkie punkty cząstkowe zdobyte we wszystkich trzech rundach, odejmujemy od tego karę za puste pola, a wynik zapisujemy na swoim arkuszu. Oczywiście wygrywa osoba, która ma najwięcej punktów. W przypadku remisu mamy kilku zwycięzców. W instrukcji jest napisane, że wynik powyżej stu punktów to dobry wynik. Chyba jeszcze mi trochę brakuje. 


IMG_20190704_183252jpg


Podsumowując. Patchwork Doodle to tak naprawdę gra dla każdego, nawet dla tych, co nie za wiele mają wspólnego z wyobraźnią przestrzenną, czyli i dla mnie. Biorąc pod uwagę szybkość i prostotę rozgrywki to idealna pozycja na podróż. Bierzesz do plecaka i rozkładasz w pociągu. Czas szybciej leci, a opóźnienia już tak nie irytują. Powiem Wam szczerze, że bawiłam się naprawdę dobrze, pomijając fakt, że dostałam solidny łomot od Łukasza. Rysując wzory na chwilę poczułam się znów jak mały dzieciak, którego głównym celem jest nie wyjechać za krawędzie. Oczywiście z moim talentem nie bardzo się to udawało. Myślę, że naprawdę warto pochylić się nad tą pozycją. My wiemy, że na pewno zabierzemy ją ze sobą na wakacje. A i jeszcze jedno. Patchwork Doodle zdecydowanie przekonał nas do gier typu Roll&Write. Nie taki diabeł straszny jak go malują. Dla nas bomba.

CO NA TAK:
- prosta i przyjemna rozgrywka
- kompaktowe wydanie, idealne na wyjazd
- zmusza do ruszenia głową i pobudza wyobraźnię
- nam przypomina trochę Tetris i lata dzieciństwa

CO NA NIE:
- przy braku wyobraźni przestrzennej nie masz szans na wygraną, chyba że dobierzecie tak grupę graczy, że żadne z Was jej nie będzie miało     

OCENA: 5/6




wrpng