PLAŻING: PARAWANY W DŁOŃ (PROTOTYP)

banerpng

Autor: ŁUKASZ MAKUCH

Ilość graczy: 2 - 4

Przybliżony czas gry: 30 - 45 minut


Czy w dzisiejszych, poprawnych politycznie czasach, jest miejsce na planszówkę naigrawającą się z przywar i stereotypów „klasycznych” Polaków? Czy aby zbyt kontrowersyjny temat nie urazi uczuć ludzi, którzy są w stanie nadąć się i strzelić focha w mediach społecznościowych z dowolnego powodu? Śmiesz osobom otyłym powiedzieć, że nie są tacy przez grube kości. Szczepisz dziecko i wmawiasz antyszczepionkowcom, że nie urosną mu od tego macki. Nabijasz się z hipsterów walczących z systemem i drwiących z mainstreamu oraz korpokultury, którzy jednak na co dzień piją sojowe latte z sieciowego Starbucksa, dzierżą pod pachą wyprodukowanego przez Chińskie dzieci MacBooka oraz noszą trendy flanele uszyte w Bangladeszu przez pracujące za głodowe stawki kobiety. Ewidentnie jesteś złym człowiekiem. Właśnie dlatego Plażing: Parawany w dłoń, jest tytułem dla Ciebie. Skoro drwimy ze wszystkich, to czemu by nie z samych siebie.


IMG_20190901_175508jpg  

Plażing to lekkie i umiarkowanie rozbudowane imprezowe area control, w którym naszym celem jest zawładnięcie jak największymi połaciami plaży przy pomocy tak uwielbianych przez wszystkich Sebixów, parawanów. Mieliśmy wyjątkową okazję wielogodzinnego ogrywania prototypu tego tytułu na wszelkie możliwe sposoby, ze wszystkimi rozszerzeniami, w przeróżnych składach osobowych. Delikatnie spoilerując, musimy stwierdzić, że już nie możemy się doczekać wrześniowej „zbieraczki”. Na chwilę obecną świat przemierzają prototypy tej gry i należy stwierdzić, że już wykonanie prototypów napawa optymizmem. Wszystko solidne i klimatyczne. Wystarczy dorzucić estetyczną oprawę, zrobioną z jajem i mamy gotowy tytuł, który pozwoli nam się świetnie rozerwać w momencie, gdy nie będziemy mieli ochoty na żadne mózgożery.


IMG_20190901_180130jpg  

Całym clue rozgrywki jest zajęcie jak największego obszaru plaży, aby móc cieszyć się w pełni urokami wczasów nad Bałtykiem. Arsenał ku temu mamy ogromny. Zestaw Parawanów o przeróżnych kształtach, komplet plażowych Ręczników dla całej rodziny oraz masę Gratów naszych pociech. Musimy jak najszybciej otaczać kawałki plaży swoimi akcesoriami, żeby nikt nam się przypadkiem nie wbił i nie zakłócił upragnionego spokoju. Gdy nam się to uda wrzucamy do środka jedne z naszych pionków, aby zasygnalizować innym graczom, kto tu rządzi i „czyj jest ten kawałek podłogi”. Problem w tym, że mamy na plaży wysyp fanów parawaningu i reszta graczy ma ten sam cel. Na porządku dziennym są walki o każdy wolny kawałek tego piaszczystego raju, a gdy w ferworze walki okaże się, że odgrodziliśmy kawał plaży razem z innym graczem, porównujemy po prostu długość naszych… parawanów. Jest to całkiem fajnie rozwiązane. Plaża podzielona jest na równe kwadraty, a o własności danego obszaru decyduje ilość kwadratów zajmowanych przez nasze Parawany, Ręczniki czy Graty, które sąsiadują z tym obszarem. Mamy tu do czynienia ze swego rodzaju tetrisem. Układamy nasze przeróżne elementy w taki sposób, aby w końcu je połączyć, zamykając dany obszar. Jednak nie zawsze musimy mieć ogromną posiadłość. W grze premiowani są też fani PRL-owskiej wielkiej płyty. Nie trzeba zamykać od razu pół plaży, równie dużo punktów zdobędziemy, zamykając masę małych obszarów, nawet gdyby były one w różnych częściach plaży. Grając w więcej osób, wcale to nie jest takim prostym zdaniem. W naszej turze możemy umieścić na planszy zaledwie jeden Parawan lub dwa mniejsze elementy jak Ręcznik, czy Grat. Po co my w ogóle to zamykamy? Skoro już się odgrodziliśmy od nadmorskiej hołoty, musimy zacząć zbierać skarby Bałtyku. Gdy mamy już jeden lub kilka zamkniętych obszarów, zamiast walczyć o kolejny, możemy skupić się na pozyskiwaniu z planszy bursztynów, muszelek lub kamyczków. Jak widzicie wybór miejsca, które chcemy objąć we władanie naszymi parawanami, nie jest bez znaczenia. Wszystkie te skarby mają od początku gry swoje miejsca na planszy i od samego startu rozgrywki układamy sobie w głowie plan, jak zająć bogate w „surowce” tereny. Nie jest to bez znaczenia, gdyż wygrzebane z piasku skarby, są chyba najlepiej punktowanym elementem na końcu rozgrywki. Problem w tym, że w swojej turze możemy pobrać za jednym zamachem tylko jeden rodzaj zasobów. Plus jest taki, że nie ma ograniczenia co do ilości, więc tu można się nieźle obłowić. To do nas należy decyzja, czy walczymy o kolejne połacie plaży, czy zaczynamy zbierać surowce. Ten moment trzeba dobrze wyczuć, gdyż ostatnią rzeczą, jakiej byśmy chyba chcieli, jest ogrodzenie bogatych w zasoby terenów w momencie, gdy któryś z graczy kończy rozgrywkę, a nam na plażowe żniwa braknie czasu.


IMG_20190824_215213jpg  

Myliłby się ten, kto twierdzi, że dostajemy tylko żółtą planszę z wydzielonymi kwadratami i bezmyślnie wpasowujemy w nią dziwne puzzle. Tu gra ma do zaoferowania jeszcze więcej. Plansza za każdym razem układana jest z losowych kafli. Od czasu do czasu możemy znaleźć na nich specjalne obiekty jak kutry rybackie, lodziarnie, bary czy falochrony. Nie dość, że pomagają one nam domykać nasze obszary i nie musimy dzięki nim marnować drogocennych parawanów, to dodatkowo będąc królami januszowania i rozbijając się niemalże przy restauracyjnej ladzie, dostajemy bonusowe punkty za każde pole, gdzie swoimi wspaniałymi plażowymi akcesoriami stworzyliśmy konstrukcję sąsiadującą z plażową atrakcją. W końcu nie ma to, jak utrudnić dostęp innym plażowiczom do zimnego piwka czy gotowanej kukurydzy. Jednakże i to nie wszystko. Jak wiemy, nad Bałtykiem pogoda bywa kapryśna, dlatego przed rozpoczęciem rozgrywki rzucamy customizowaną kością i w zależności co na niej wypadnie, takie premie zgarniemy na koniec gry. Gdy mamy pecha i wyrzucimy deszcz, dostaniemy ujemne punkty za każdy grat na plaży. Gdy wypadnie słońce, dostajemy premię za każdy ręcznik plażowy, który umieściliśmy na planszy. Natomiast gdy na kości wypadnie jeden z czterech kierunków geograficznych, dostajemy bonus, za każdy parawan, który chroni przed wiatrem wiejącym właśnie z tego kierunku. Jest to dodatkowy fajny element urozmaicający rozgrywkę. I tak próbujemy zostać mistrzami parawaningu wykonując po kolei swoje tury do momentu, gdy jeden z graczy nie pozbędzie się wszystkich elementów, dzięki którym miałby szansę zdobyć jakiś dodatkowy obszar. W tym momencie gra się kończy i zliczamy punkty za nasze obszary, ich wielkość, zebrane zasoby, premie pogodowe itp. Wszystko zaznaczamy na piaszczystym torze punktacji na planszy.


IMG_20190812_183830jpg  

Jednak nie tylko podstawową wersją gry się człowiek bawi. W ręce wpadły nam trzy rozszerzenia bardzo uatrakcyjniające zabawę. Pierwsze to bogaty zestaw dodatkowych kafli bonusowych z nowymi plażowymi atrakcjami. Drugi to niespodzianki i wydarzenia. Na planszy oprócz zasobów możemy w określonych miejscach umieścić żetony niespodzianek. Zamykając taki obszar, automatycznie taki żeton pobieramy, zgarniamy pokazaną na nim premię lub karę, a dodatkowo rozpatrujemy kartę wydarzenia. Coś wspaniałego zacząć się rozbudowywać nad samym brzegiem w momencie, gdy nadchodzi fala i nam wszystko zmywa albo dostać podmuch wiatru, który zwiewa nam z plaży wszystkie Graty. Ostatnim z dodatków, w jakie przyszło nam grać to Śmieci. Jest on chyba najbardziej upierdliwym rozszerzeniem, ale w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Jak wiemy, plaże nad Bałtykiem do najczystszych nie należą i tu mamy właśnie z tym do czynienia. Rozmieszczamy losowo znaczniki symbolizujące śmieci, a następnie przystępujemy do normalnej rozgrywki… prawie normalnej. Grając z tym rozszerzeniem, zanim zamkniemy obszar, musimy z jego wnętrza usunąć wszystkie śmieci. Problemy z tym są dwa. Po pierwsze śmieci usuwamy po jednym, czyli marnujemy tury. Po drugie, aby śmieć usunąć, nie możemy tego zrobić ot, tak. Najpierw nasza konstrukcja musi dotrzeć na pole sąsiadujące ze śmieciem. Dopiero wtedy możemy go zebrać. W końcu żaden szanujący się fan parawaningu nie pozwoli, aby po jego włościach walały się puszki po piwie lub niedopałki. Aby nam trudy sprzątania świata trochę osłodzić, za każdy zebrany śmieć dostajemy dodatkowe punkty. Gra z tymi wszystkimi rozszerzeniami na cztery osoby pokazuje pełnię swojej mocy.


IMG_20190901_180336jpg  

Cóż tu teraz rzec na temat Plażingu? Świetna tematyka, oryginalne podejście do area control, proste zasady i kupa fun’u z gry. Gra się bardzo dobrze skaluje i nawet na dwie osoby na mniejszej planszy pozwala się trochę poboksować z przeciwnikiem, aczkolwiek istny Armagedon dzieje się na planszy przy czterech graczach, a jeżeli uwielbiają Oni negatywną interakcję, to gra nabiera zupełnie innego oblicza. Po co samemu się rozwijać, jak można non stop uprzykrzać życie przeciwnikom i podkradać im obszary, które z takim mozołem próbowali zdobyć. Gra jak na swoją prostotę daje naprawdę graczom całkiem duże pole do popisu. Dodatkowo dostajemy kilka różnych sposobów punktowania, przez co możemy wybrać sobie odpowiadający nam styl gry. Kilka drobnych szlifów i możemy spokojnie już odkładać zaskórniaki na jesienną „wspieraczkę”. Tym bardziej, że w momencie, gdy to piszemy, już pojawiła się wersja wykreślana, która będzie również dostępna. Nic, tylko brać i grać.


wrpng