STRATEGO: QUICK PLAY

banerpng

Autor: JACQUES JOHAN MOGENDORFF (właściciel praw autorskich od 1960)

Wydawca: JUMBO

Ilość graczy: 2

Przybliżony czas gry: 20 minut


Przechodząc pewnego pięknego dnia obok „Sklepu za pięć złotych" na Starym Mieście w Toruniu, w witrynie rzuciła mi się w oczy gra, obok której nie mogłem przejść obojętnie. Na sam widok tego tytułu przypomniały mi się lata dzieciństwa i godziny spędzone nad planszą. Pomimo upływu grubo ponad dzwudziestukilku lat, sentyment pozostał. Bez chwili wahani wpadłem do sklepu i za śmieszne pieniądze nabyłem Stratego. Jednak niestety nie klasyczne, a jedynie wersję Quick Play. Co z tego. Stratego to Stratego. Wspomnień czar.


55547021_1182039658635888_4090453361524998144_ojpg


Wersja Quick Play różni się od klasycznej ilością pionków dostępnych dla każdego gracza. W oryginale jest to po 40 na gracza, tutaj 20. Nie ma to większego znaczenia, gdyż zabawa jest równie dobra. Na przestrzeni prawie 80 lat, od czasu gdy pierwsze Stratego powstało w Holandii w 1942 roku, wersji było kilkaset. Różniły się od siebie planszami, ilością pionków, rodzajami wojsk, czy choćby tematyką i okresem historycznym, w którym gracze toczyli swoje pojedynki.


54730656_1182039665302554_8685478793789308928_ojpg


Skupmy się może na samej grze. Dostajemy w swoje ręce planszę 10x10 oraz po 20 pionków symbolizujących nasze wojska. Pionki symbolizują różnorakie jednostki posiadające różną siłę bojową. Od najsłabszych szeregowców o wartości 1, po dowódców o wartości 10. Zasada jest bardzo prosta. Przemieszczamy swoje jednostki po szachownicy o jedno pole w dowolnym kierunku (nie możemy jedynie poruszać się po skosie) i w momencie gdy stajemy naprzeciw wroga zaczyna się walka. O ile to w ogóle walką nazwać można. Po prostu porównujemy siłę jednostek i słabsza wypada z gry. W przypadku remisów, wypadają obie. Ot i cała filozofia walki. No dobrze, jest jeszcze jeden niuans. Zwiadowca może pokonywać zamiast jednego pola, dowolną ilość pól w jednej linii, niezajętych przez żadną ze stron. Teraz to już na pewno wszystko.


55492985_1182039585302562_1288578020881203200_ojpg


Dodatkowo dostajemy do dyspozycji Bomby, które co prawda przemieszczać się po planszy nie mogą, aczkolwiek w momencie walki wygrywają z każdym wrogiem, niezależnie od jego siły bojowej. Detonacja niestety niszczy oprócz wroga, również je same. Dostajemy również jeden pionek symbolizujący nasz Sztandar. Jest to pionek kluczowy, gdyż właśnie o niego cała ta afera. Gra jest typowym Capture The Flag i celem gracza jest zdobycie flagi przeciwnika.


55521002_1182039571969230_1062426105593462784_ojpg


Jak tego wszystkiego dokonać? Pierwszym i najważniejszym krokiem jest odpowiednie rozmieszczenie wojsk na planszy. Pionki z naszymi wojakami są jednostronne i dopóki nie zetrą się z wrogiem, nie ma on pojęcia jaki rodzaj jednostek idzie w Jego stronę, to taki planszowy Fog Of War znany z komputerowych RTSów. W zależności jaką taktykę obierzemy przy rozstawieniu armii, musimy potem dostosować do tego ruchy naszych wojsk. Od nas zależy, czy na szpicy poślemy najsilniejsze jednostki, ryzykując ich utratę już na początku gry, czy może „mięso armatnie” pójdzie przodem robiąc rekonesans, a silniejsze jednostki ruszą za nimi i uderzą w najsłabsze miejsca linii wroga. Decyzja należy do Was.


54524480_1182039648635889_795373062127091712_ojpg


Chyba to wszystko, jeżeli chodzi o samą rozgrywkę. Jest ona banalnie prosta, zasady mieszczą się na połowie strony formatu A5. Niech Was jednak to nie zwiedzie. Może i gra jest banalna i prosta. Może widać po niej niestety, iż została nadgryziona zębem czasu i w porównaniu z dzisiejszymi planszówkami wygląda dość archaicznie, jednakże przynajmniej dla mnie należy do kanonu planszówkowych ikon. U mnie osobiście zajmuje miejsce w gronie klasycznych oldschool’owych bitewniako-strategii zaraz obok innej ikony, Ryzyka. Jeżeli nie odrzuci Was już na początku prostota zasad i rozgrywki, archaiczność oraz dosyć minimalistyczne wykonanie, to z pewnością jak się już przełamiecie, będziecie mieli zagwarantowane godziny ciekawej zabawy. U mnie Stratego, pomimo wielu braków w porównaniu do obecnych gier, ląduje na półce i na pewno będzie na niej długo gościło, jako klasyk i wspomnienie dzieciństwa.

CO NA TAK:
- zmusza do podejmowania strategicznych decyzji już od początku rozgrywki
- jedna z pierwszych imitacji FoW w grach planszowych
- nieśmiertelna klasyka (przynajmniej dla mnie)
- zapewnia naprawdę szybką i fajną rozrywkę

CO NA NIE:
- niestety archaiczny wygląd w porównaniu z obecną konkurencją
- brak urozmaiconej rozgrywki

OCENA: 4/6 (ze względu na sentyment)





wrpng