TEOTIHUACAN: MIASTO BOGÓW

banerpng

Autor: DANIELE TASCINI

Wydawca: PORTAL GAMES

Ilość graczy: 1 - 4

Przybliżony czas gry: 90 - 120 minut


Ostatnimi czasy odpalając jakąkolwiek stronę, bloga czy cokolwiek innego związanego z grami planszowymi zewsząd atakuje nas jeden tytuł. Recenzenci zasypują nas pozytywnymi opiniami, na forach i grupach setki zdjęć, przechwałek fotami z preorderów, pochwalnym peanom nie ma końców. Chyba wszyscy dobrze wiecie o jakiej grze mowa. Tak, to Teotihuacan. Idąc na tej fali postanowiliśmy ulec owczemu pędowi i sami sprawdzić czy jest to gra „przełomowa”, „genialna”, „świetna wymagająca strategia” lub „murowany kandydat do top 10 gier roku”. No nie, zdecydowanie nie, nic z powyższych, ale o tym trochę dalej.

Zamawiając Teotihuacan otrzymujemy pięknie wykonane wydanie, warzące kilka kilogramów. Bardzo ładna i duża plansza, planszetki budynków, pierdyliard żetonów różnego rodzaju, masę drewnianych elementów symbolizujących różne zasoby, zestaw kości dla czterech graczy no i oczywiście instrukcję oraz drewniane elementy piramidy. Wszystko ładne, estetyczne, nie można się przyczepić do choćby jednej rzeczy. Wszystko trzyma wysoki poziom.

Co do samej rozgrywki, tu nie ma wbrew pozorom pomimo mnogości elementów nic wielce skomplikowanego i gra jest typowym euro. Rozkładamy planszę, umieszczamy w losowej kolejności na planszy budynki, kładziemy w wyznaczonych miejscach żetony oraz pierwsze części piramidy (wszystko jest bardzo jasno opisane w instrukcji), umieszczamy wszędzie gdzie trzeba nasze znaczniki i finalnie rozmieszczamy na planszy nasze kości symbolizujące naszych pracowników.


51727832_1157516744421513_7812845514889625600_njpg


Jeżeli chodzi o mechanikę rozgrywki i mnogość opcji to tu trzeba obiektywnie stwierdzić, że tego trochę jest. Podstawową czynnością jest przesuwanie co turę jednego z naszych pracowników na jedno z ośmiu pól symbolizujących różne budynki. Przesuwamy go o maksymalnie trzy pola. Większość z budynków daje nam możliwość wykonania dwóch różnego rodzaju akcji. Podstawowa, w zależności od budynku, pozwala nam na wydobycie surowców, rozwijanie technologii, budowę piramidy lub jej zdobienie, stawianie domostw. Akcja dodatkowa, czyli tak zwane odprawienie rytuału pozwala nam na zdobycie przychylności jednego z bogów oraz pozyskanie różnego rodzaju odkryć dających nam różnorakie bonusy.

Każda z czynności, nawet podstawowych, nie ogranicza się tylko do prostego pobrania, czy też wydania zasobów. Wykonując jedną czynność, w zależności od budynku, w którym ją robimy oprócz podstawowych zasobów możemy zdobyć również inne różnorakie premie. Awansujemy na torze jednej ze świątyń, co przekłada się na przychylność bogów i daje nam zasoby, umożliwia kolejne odkrycia oraz daje premię na koniec rozgrywki. Za każdy wybudowany element piramidy awansujemy na torze budowy, co również przekłada się na punkty na koniec rozgrywki, awansujemy na alei umarłych i za to też mamy potem bonusy. Ogólnie każda nasza czynność daje nam wiele różnorodnych premii, które można również połączyć w swoistego rodzaju kombosy odkrywając odpowiednie technologie.

Jednym z ciekawszych aspektów tej gry jest budowa świątyni/piramidy. Wchodząc na odpowiednie pole budowy mamy możliwość przeznaczyć swoje surowce na pozyskanie elementów piramidy (na innym z kolei możemy zdobyć elementy zdobienia piramidy, które działają niemalże identycznie). Wydajemy odpowiednią ilość surowców w zależności na którym poziomie piramidy chcemy element umieścić, wybieramy miejsce i kładziemy. Tu mamy dodatkową możliwość punktowania. Każdy blok piramidy ozdobiony jest czterema symbolami, jeżeli uda nam się położyć blok z kilkoma pokrywającymi się symbolami dostajemy dodatkowe punkty, jeżeli również na bym bloku były symbole specjalne zdobywamy przychylność jednego z bogów. Muszę przyznać, że świątynia na środku planszy prezentuje się okazale.

Ciekawie został w tej grze rozwiązany system worker placement. Jak już wspomniałem na początku, to nie pionki, a sześcioboczne kości symbolizują naszych pracowników. Wysyłając jednego z naszych pracowników do wykonania zadania, nie tylko zyskujemy dzięki temu zasoby, ale również awansujemy naszego pracownika. System awansów jest banalny. Zostało coś wykonane, jest awans, przekręcasz kość na ściankę z większą ilością oczek i gotowe. Warto rozwijać pracowników, bo im mają wyższy poziom tym więcej zbierają zasobów i dostają premii. Warto również wysyłać po kilku pracowników na te same pola. Im ich więcej tym lepsze premie Ci przysługują. Ale żeby nie było zbyt łatwo kingmaking pionków został zgrabnie zblokowany. Po pierwsze wchodząc na pole gdzie się już inne pionki znajdują płacisz daninę w kakao (jakkolwiek dziwnie by to nie brzmiało). Płacisz za każdego gracza, którego pionki tam już stoją, nawet za siebie. Dodatkowo Twój pracownik nie może awansować w nieskończoność. Gdy awansuje na szósty poziom następuje tak zwane wstąpienie. Dostajesz wybrany bonus, przesuwasz się na alei umarłych, a Twój wypasiony pracownik odchodzi do krainy wiecznych łowów, Ty w jego miejsce dostajesz nowego dopiero co wchodzącego w wiek produkcyjny amatora na pierwszym poziomie.


52253087_1157516737754847_3799690728490139648_njpg


Finalnie przydała by się informacja jak w to wygrać. Nic prostszego. Każda czynność, którą wykonujecie plus masa innych bonusów dają Wam punkty zwycięstwa, które oznaczacie na torze punktacji, który znajduje się dookoła całej planszy. Inaczej sprawa wygląda z samym zakończeniem gry. Nie ma tu jednego, czy kilku celów, których osiągnięcie kończy rozgrywkę. Gra dzieli się na trzy cykle słoneczne. Mamy na planszy dostępny tor kalendarza, a na nim umieszczone słońce i księżyc. W określonych sytuacjach przesuwamy na torze słońce w kierunku księżyca. Kiedy oba ciała niebieskie się spotkają, następuje zaćmienie. Podliczamy punkty, resetujemy wszystkie tory świątyń, bogów, alei umarłych itp. i tak jakby zaczynamy grę od nowa. Kolejny cykl jest już o jedną turę krótszy. I tak resetujemy i gramy do trzeciego zaćmienia, które kończy grę. Kto na tym etapie będzie miał najwięcej punktów zostaje zwycięzcą.

Co do podsumowania i oceny gry jako całości trudno to zrobić jednoznacznie z obiektywnego punktu widzenia. Inaczej grę odbierze osoba jarająca się wszelkiego rodzaju euro-grami, a inaczej osoba za nimi zbytnio nie przepadająca. Będąc graczem lubiącym "eurasy", dostając w swoje łapska Teotihuacan chyba bym popuścił. Genialne wydanie, masa elementów, mnogość opcji rozgrywki. Każda czynność daje różnorakie premie. Mogę zdecydować, w którym kierunku się rozwijam, na co kładę nacisk i co będzie moim głównym źródłem punktów zwycięstwa. Plus oczywiście mam zjeb..tą piramidę na środku planszy. W tym ujęciu gra jest zdecydowanie 6/6.

Jednakże, żeby nie było tak cukierkowo. Dla graczy, którzy jednak tak bardzo euro się nie jarają, pozycja już tak interesująca raczej nie będzie. Fajnie dostać w swoje ręce pięknie wykonaną grę, jednak czy to aby jest najważniejsze? Dla mnie, jako kogoś, kto jednak przepada za trochę innymi mechanikami, jest to gra ciekawa, inna, ale nadal dość schematyczna. Co prawda daje kilka opcji rozwoju oraz ma do zaoferowania dość duży wachlarz opcji, aczkolwiek brakuje jej jednej, według mnie najważniejszej cechy „euro”. Mogę opracować w głowie genialny plan. Jak chcę się rozwijać, jak punktować, jakie pola w kolejnych turach obstawić… i to się niestety zawsze musi udać. Grze brakuje aspektu niepewności. Czy aby na pewno mój plan się powiedzie, czy przypadkiem inny gracz mi go nie pokrzyżuje. Niestety w tej grze interakcja pomiędzy graczami jest ograniczona do minimum. Odbiera to niestety smaku rozgrywce. Skoro praktycznie zawsze z góry jesteśmy skazani na powodzenie naszego planu, gra sprowadza się zamiast do rywalizacji pomiędzy graczami, jedynie do „suchego” punktowania. Warto oczywiście dodać ją do kolekcji, raz na jakiś czas zagrać, ale granie non stop i zasypywanie Insta albo FB milionem zdjęć i pochwalnych komentarzy zdecydowanie nie. Ja osobiście po 10-15 turach nudziłem się już jak mops. Widziałem wszystko i każde kolejne zagranie sprowadzało się do tych samych schematów. Podsumowując. Tyle ilu graczy, tyle opinii na temat tego tytułu. Dla mnie osobiście nic wyjątkowego. Dla kogoś, kto euro uwielbia pozycja obowiązkowa.

CO NA TAK:
- piękne wykonanie

- mnogość opcji punktowania

- ciekawy system worker placement powiązany z awansami

- dość duży wachlarz możliwości zagrań

CO NA NIE:
- praktycznie brak interakcji pomiędzy graczami

- brak poczucia, iż nasz plan może się nie udać

OCENA: 6/6 – dla fanów euro

OCENA: 4/6 – dla wszystkich innych graczy (ocena zdecydowanie subiektywna)





wrpng