ZOMBIAKI AMERYKI

banerpng

Autor: MARTIN WALLACE

Wydawca: REBEL

Ilość graczy: 1 - 4

Przybliżony czas gry: 30 - 60 minut


Siedząc pewnego dnia i męcząc jeden z odcinków Walking Dead naszła nas myśl. A może by tak w końcu pokusić się o jakąś grę w klimatach zombie? Tyle tytułów na rynku, a w kolekcji brak choćby jednej pozycji. Długo nie myśląc, zamawiamy i w kilka dni pojawiają się u naszych drzwi kolejne pudła. W jednym z nich Zombiaki Ameryki.


52905751_1164278080412046_884434899841318912_njpg


Gra już od pierwszego rzutu oka wprowadza nas w postapokaliptyczny klimat. Wszystkie grafiki oraz samo wykonanie elementów gry sugeruje nam, że gra powstała z masy przypadkowych przedmiotów znalezionych po drodze przez bezkresy Stanów Zjednoczonych. Rewersy kart wyglądają jak zgrane i zmęczone życiem talie rodem z pokera. Żetony przypominają zbierane przy knajpie kapsle. Znaczniki skażonych obszarów oraz karty inicjatywy wyglądają jak znalezione w przydrożnym rowie kluczyki samochodowe i karty płatnicze. Ogólnie klimat jest budowany już każdym najmniejszym detalem. Dodatkowo dostajemy znaczniki licytacji, figurki zombie oraz ocalonych, jak również kości walki, wykonane bardzo estetycznie z drewna. Sama instrukcja wprowadzająca nas w tajniki rozgrywki, wygląda jakby była sporządzana odręcznie, na kolanie, w pierwszym lepszym znalezionym notatniku.

Ogólnie rozgrywka toczy się w oparciu o bardzo prostą fabułę. Każdy z graczy jako lider grupy ocalałych z apokalipsy śmiałków dostaje pod opiekę kilka bezbronnych owieczek i musi je bezpiecznie przeprowadzić z Chicago do Los Angeles. Na początku rozgrywki każdy z nas dostaje kilka żetonów amunicji, benzyny oraz adrenaliny… i w drogę. Jak to na grę drogi przystało, skupiamy się na przemierzaniu różnych tras przez wszystkie osiem rund rozgrywki. Grze nie towarzyszy wypasiona plansza, a same trasy budujemy ze zwykłych kart o różnym stopniu trudności. Im dalej w las tym wyzwania na kartach trudniejsze. Żeby tego wszystkiego było mało, gdyby zombie nie wystarczyło, aby uprzykrzyć nam życie, okazuje się, iż każda grupa ocalonych może podążać tylko jedną trasą. Na początku rundy budujemy w zależności od ilości graczy kilka tras. Ich poziom trudności oraz możliwe do zdobycia surowce lub punkty są bardzo zróżnicowane. Aby wszystko było fair, nie decyduje tu kolejność graczy przydzielana automatycznie. Na początku każdej rundy gracze licytują, ile zasobów są w stanie poświęcić, aby mieć pierwszeństwo w wyborze trasy. Ten który daje najwięcej, z jednej strony wybiera pierwszy, jednak z drugiej być może poświęca i marnuje surowce, które mogą mu się przydać później.


52717016_1164278050412049_7122287165366599680_njpg


Co do wspomnianych surowców wielu ich w grze nie ma, ale w zupełności wystarczająco dużo, aby zapewnić ciekawą rozgrywkę. Pierwszym i kluczowym z surowców jest adrenalina. Pomaga ona wzmocnić siłę ataku i zabić kilku zombie więcej lub uratować rannego w walce towarzysza. Drugim jest amunicja pozwalająca na ataki dystansowe, które eliminują napotkanych zombie bez narażania naszych ludzi. Ostatnim jest benzyna, która służy praktycznie tylko do ucieczki z pola walki, gdy widzimy, że sytuacja nas przerasta. Wszystkie z tych zasobów służą również do samej licytacji na początku każdej rundy, jak i poświęcenie niektórych z nich może być wymagane do pokonania jakiegoś z etapów gry. Z zasobami w tej grze jest jak ze zbyt krótką kołdrą. Na wszystko nie wystarczy. Musimy wyważyć, ile chcemy wydać na licytację, a ile wykorzystać w drodze. Zazwyczaj wykonując misje, nie dostaniemy ich tyle, ile byśmy chcieli. Są na wagę złota.

Skoro gra wymaga od nas, aby pokonać trasę Chicago – Los Angeles w Stanach Zjednoczonych Zombie, to bez walki się nie obejdzie. Sama walka to nic innego jak zwykły rzut kośćmi walki. Nic więcej. Rzucamy i rozpatrujemy symbole na kościach. Najpierw decydujemy, czy chcemy zaatakować z daleka. Za każdą amunicję poświęconą na tą czynność przysługuje nam rzut dwoma kośćmi. Tu walka jest dosyć bezpieczna. Jak mamy satysfakcjonujące nas wyniki, zabijamy zombie, inne wyniki na kościach są ignorowane. Potem dochodzimy do obowiązkowej walki w zwarciu. Tu sytuacja wygląda inaczej. Możemy zabić zombie lub niestety zostać ranni. Każda rana jest z założenia śmiertelna i nie wydając adrenaliny, tracimy któregoś ze swoich towarzyszy. W przypadku walki z hordą, zdarzają się sytuacje, iż nawet adrenalina nie pomaga i tracimy naszych ludzi. Niestety, albo na szczęście, nasi towarzysze nie są mięsem armatnim. Musimy przetrwać wszystkie osiem rund dowożąc do Los Angeles choćby jednego ocalonego. Tracąc wszystkich przegrywamy. Wymusza to u nas ciągłe kalkulacje, czy lepiej poświęcić zasoby, czy któregoś z naszych. Lepiej walczyć do końca tracąc zasoby, czy lepiej porzucić misję i uciekać. Wybory należą tylko i wyłącznie do nas.


52777673_1164278160412038_9114721325749895168_ojpg


Gdy uda nam się już przetrwać wszystkie osiem rund i dowieźć do L.A. choćby jednego z ocalonych, następuje koniec rozgrywki. Liczymy punkty za misje wykonane na wszystkich pokonanych przez nas trasach. Dostajemy dodatkowe punkty za poszczególne zasoby zebrane na zakończenie rozgrywki i tyle. Mamy jeszcze w grze żetony z różnymi efektami, ale o nich tu pisać nie będziemy, gdyż ich efekty nie się nawet opisane w instrukcji. Skoro autorzy umyślnie pozwalają graczom odkryć ich działanie dopiero podczas rozgrywki, my również nie będziemy spoilerować.

No to na koniec, to co najważniejsze. Wrażenia. Gra pomimo dość prostych zasad oraz niezbyt długiej rozgrywki dostarcza naprawdę masę frajdy. Ma świetny klimat, bijący z dosłownie każdego elementu. Zapewnia dosyć interesujący balans pomiędzy interakcją pomiędzy graczami, a walką z samą grą. Jest pozycją może nie tak ciężką i intensywną, jak większość gier zahaczających o klimaty zombie, ale w całkiem lekki i klimatyczny sposób pozwala nam zagłębić się w rozgrywkę. Dodatkowym smaczkiem dla fanów apokalipsy zombie będą nawiązania do zombie-popkultury. Na kartach wprawne oko dostrzeże nawiązania do Nocy Żywych Trupów, Walking Dead i wielu innych podobnych tytułów. Ogólnie Zombiaki Ameryki to ciekawa i z pewnością warta polecenia pozycja.

CO NA TAK:
- bardzo klimatyczna oprawa oraz nawiązania do popkultury
- siła gry płynąca z prostoty zasad i rozgrywki
- lekki i przyjemny klimat, co nie często jest spotykane w zombie-grach
- regrywalność zapewniana przez losowo tworzone trasy

CO NA NIE:
- w zderzeniu z innymi tytułami o tematyce zombie trochę zbyt lekka i prosta, ale czy to zawsze wada?

OCENA: 4/6





wrpng