PAULINA

O mnie? Kobieta z krwi i kości, pełna skrajności, trochę zakręcona z życiowym ADHD. Moje motto?  "Ze szkoły wojennej życia. Co mnie nie zabija, to czyni mnie silniejszym" Fryderyk Nietzsche

Uwielbiam rzeczy, które pochłaniają mnie bez reszty. Pierwsza z nich to oczywiście planszówki, ale o tym już wiecie. Kolejną rzeczą, jaką uwielbiam robić to bieganie, co prawda bardziej je kocham jak już skończę niż jak biegnę, ale tak czy inaczej nie ma drugiej takiej rzeczy, która odprężałaby mnie tak bardzo. Od września 2018 roku startuje w zawodach, oczywiście rekreacyjnie. Dla mnie to świetna zabawa, masa ludzi, wspaniała atmosfera i wszyscy mamy jeden cel – przeżyć. Ta niesamowita satysfakcja, gdy dobiegasz do mety. Bezcenne uczucie - nawet, jeśli jesteś ostatni / ostatnia. I tak dostajesz medal. Bieganie to także walka z samym sobą, ze swoimi ograniczeniami z tym co mamy w głowie. Może właśnie, dlatego jest dla mnie takie ważne. 

Kolejna rzecz, którą ubóstwiam to "chodzenie", od tak po prostu. Bierzesz plecak, wygodne buty, coś do picia, kamizelkę odblaskową, latarkę, batony energetyczne, dobrą muzykę w telefonie i cały świat jest Twój. Idziesz tam gdzie Cię nogi poniosą, idziesz tak daleko na ile wystarczy sił. Bez ograniczeń, nakazów i wymagań. Mój obecny rekord to 40 km z Bydgoszczy do Torunia. Mam nadzieję, że wkrótce będę miała możliwość go pobić.

Czasami zastanawiam się, za co tak lubię świat planszówek. Dochodzę do wniosku, że rzeczą, jaka sprawia, że świetnie przy nich się bawię jest możliwość budowania relacji (BTW Łukasz mnie kiedyś udusi za używanie tego zwrotu. Co ja mogę za to, że jest to dla mnie ważne, choć nie zawsze wychodzi) Ubóstwiam to, że przy grach planszowych możemy usiąść naprzeciwko siebie i spędzić ten czas razem tu i teraz, bez telewizora, laptopa i innych rozpraszaczo-mieszaczy w kontaktach między ludzkich. Mamy możliwość rywalizowania ze sobą, walki, ale także kooperacji, wypracowania sposobu komunikacji. Mój coaching-owy guru? Mateusz Grzesiak. Jego teksty towarzyszyły mi we wszystkich trudnych momentach, zawsze dobrze mieć plan awaryjny.
              Podsumowując siedzenie w domu jest zdecydowanie nie dla mnie. Najlepiej czuję się na łonie natury, więc i tam możecie mnie znaleźć. Do zobaczenia na trasie biegowej, na szlaku lub podczas imprezy planszówkowej.

ŁUKASZ

Skoro Paulina się tak rozpisała, dla mnie za dużo miejsca nie zostało. Nie będę Was zanudzał. 

Za dnia poważny facet w poważnej firmie. Po godzinach nie tylko planszówkowiec. Człowiek wielu pasji. Głownie survival, prepering, strzelectwo oraz różnej maści militaria. Uwielbiam spędzać czas szwędając się po obiektach wojskowych, również opuszczonych, szczególnie z okresu II Wojny Światowej. Pasjonuję się historią właśnie tego okresu. Dodatkowo nie stronię od wszystkiego co nowe. Wychodzę z założenia, że wszystkiego chociaż raz trzeba spróbować, bo żyje się raz. Wbrew pozorom, mimo wszystko, jestem gościem bardzo poukładanym, z planem na praktycznie wszystko. Czasami muszę niestety wysłuchać kazania, jaki to ja nie jestem spontaniczny. 

Unikam oglądania w telewizji polityki, bo słuchanie tych bzdur w wykonaniu naszych "znających się na wszystkim i umiejących wszystko" polityków budzi we mnie agresję i za często zaczynam kłócić się z telewizorem. Uwielbiam za to dobre kino. Gatunek nie ma znaczenia. Dobry film pozostaje dobrym filmem (ok, przesadziłem, komedie romantyczne sobie odpuszczam). Z rzeczy przyziemnych uwielbiam dobre piwo i whisky.  Nienawidzę u ludzi obłudy.


Gdzie można nas znaleźć.